Kiedy nadchodzi zmiana…
Ava i Luana mieszkali na wyspie, raz tworząc wspólnotę z otaczającą ich naturą. Uczyli ludzi jak czytać i słuchać matki ziemi jak ją wspierać ,aby ona odwdzięczyła się obfitymi plonami…
Tworzyli nową historię , świadomych ludzi, którzy żyli w miłości do siebie nawzajem i szacunku do każdego stworzenia. Oboje byli bardzo szczęśliwi . Odnaleźli spokój duszy i serca.
Oboje przeszli tak długą drogę, z wieloma lekcjami, oboje tak wiele przetransformowali by móc odnaleźć siebie w pełni.
Ava i Luana chcieli podzielić się swoim szczęściem z osobami,których uważali za swoich przyjaciół…
Co prawda Luana była Bognią, a jej jedynymi przyjaciółmi byli inni bogowie , a także wszelkie magiczne istoty, które bardzo wspierały Luanę w jej podróży. Niestety inni bogowie nie byli tacy przychylni.
Kiedy Luana postanowiła osiąść w wiosce razem z Avą w panteonie Bogów zawrzało. Jak to Bogini zamieszkuje na wyspie? Brata się z ludźmi, przekazuje im wiedzę? Niestety Luana była zawiedziona postawą innych bogów.. byli dla niej nie mili, próbowali różnych sztuczek aby podejść boginię i na nową ja rozzłościć, by udowodnić jej , iż jej zmiana jest chwilowa i nie jest prawdziwa. Luana nie mogła tego zrozumieć, dlaczego nie mogą cieszyć się z nią jej szczęściem i nowym życiem. Długo ten smutek tkwił w sercu Luany, i zauważył to jej stary przyjaciel , kilku tonowy i bardzo mądry wieloryb Malu. Malu opływał Ziemię niezliczoną ilość razy, kiedy zawitał do zatoki gdzie mieszkała Luana, od razu poczuł iż jej serce bije inaczej i coś je trapi. Wezwał Luanę swym pięknym śpiewem na rozmowę. Luana usiadła na jego ogromnym grzbiecie, unosili się swobodnie na falach oceanu, a Malu nucił jej piękną uzdrawiającą pieśń, która powoli swą delikatną wibracją rozpuszczała smutek z serca kobiety. To była ich rozmowa … on widział ją ona słyszała jego. Kiedy Malu zakończył swą pieśń , Luana poczuła ulgę i przyszło też zrozumienie, uznanie iż teraz jest już inna osobą, że nosi w sobie już inne wartości, które nie rezonują już ze światem bogów… Ona tworzy swój własny świat, do którego mogą mieć dostęp tylko ci , którzy mają w swoim sercu miłość . Podziękowała swojemu przyjacielowi za te piękne chwile , że wsparł ją i pomógł oczyścić jej serce ze smutku, a ten wypuścił wielki słup wody i odpłynął znikając w głębinach oceanu..
Kilka dni później Ava zaprosił swoich przyjaciół, których poznał pod czas swojej długoletniej wędrówki. Chciał im tyle opowiedzieć, oraz odwdzięczyć się za ich gościnę, dobroć , jaką mu okazali , kiedy podróżował. Teraz miał swój dom , swoje miejsce. Do wioski Avy przybyli jego przyjaciele Mira i Leo, u których Ava mieszkał i uczył się różnych sprawunków. Ich dzieci były już samodzielne , dlatego mogli zostawić je same, aby móc wyruszyć w podróż na zaproszenie Avy.
Ava przygotował dla nich oddzielną izbę z paleniskiem, uroczystą kolację na powitanie. Przez dwa dni oprowadzał ich po wiosce i okolicy, zapoznawał ich z naukami Luany oraz panującymi zasadami w społeczności, tak aby wszyscy czuli się komfortowo. Trzeciego dnia goście Avy mieli dzień tylko dla siebie i mogli dalej samodzielnie zwiedzać okoliczne miejsca a także integrować się mieszkańcami wioski, wierząc iż ci będą cieszyć się z pięknych krajobrazów i otaczającej ich natury, iż będą eksplorować z ciekawością rzeczy , których dotąd nie znali…
Niestety, w połowie dnia Ava , zauważył , że Mira siedzi sama z niezbyt zadowoloną miną lekko znudzoną. Kiedy podszedł do niej i zapytał : czy coś się stało? , ona z uśmiechem odpowiedziała ,że tylko kiepsko spała i czeka aż wróci Leo , który wybrał się z rybakami na połów. Ava czół, że Mira nie mówi mu całej prawdy, że próbuje być uprzejma, jednak nie chciał narzucać się kobiecie , odszedł do swoich obowiązków. Pod wieczór kiedy rybacy powoli wracali z połowu, znad brzegu zatoki Ava usłyszał krzyki … nie było to spotykane w jego wiosce. Okazało się iż to Leo , kłuci się z innym mężczyzną, była to dość napięta sytuacja. Ava był zaskoczony zachowaniem Leo. Nie uszanował bowiem faktu iż w jego wiosce, nie toleruje się aktów agresji nawet słownej… Obrażony Leo, który nie dał się uspokoić ani wyjaśnić , co tak naprawdę go zezłościło, udał się do izby i oboje z Mirą nie pokazali się na wspólnej kolacji, tego wieczora. W sercu Avy nastał smutek. W pierwszym momencie nie mógł zrozumieć, dlaczego Leo nie umiał uszanować przestrzeni do której zaprosił go Ava. Przecież kiedy on gościł u nich w domu , kiedy uczył się od Leo i Miry, on nigdy nie podniósł głosu na domowników , nigdy nie okazał braku szacunku do panujących zasad w ich osadzie. Ava rozmyślał całą noc , nie mógł zasnąć, postanowił pójść się przejść…. Aby wywietrzyć natłok myśli… pod czas spaceru dotarł do ogromnego drzewa, był to stary figowiec , mężczyzna usiadł pod drzewem oparł się plecami o nie. W tym momencie przypłynął do niego spokój… a szum liści uspokoił rytm serca. Kiedy Ava zamknął oczy i zaczął powoli i głęboko oddychać , poprosił w sercu o pomoc w zrozumieniu tej sytuacji . Po kilku chwilach , Ava jakby wpadł w trans… a może to był sen… Będąc w tym stanie usłyszał niski spokojny głos. Był to głos drzewa pod którym Ava siedział. Kilkusetletnie drzewo miało tak wielką mądrość i empatię , usłyszało intencję mężczyzny i postanowiło mu pomóc… Mówiło do Avy: Puść swój smutek z tak pięknego i dobrego serca. Nie oczekuj od swych przyjaciół akceptacji i zrozumienia… gdyż oni żyją w innym świecie.. nie zrozumieją twojej drogi, bowiem ich serca i umysły są bardzo zamknięte. Możesz jedynie uznać ich, wysyłając energię miłości i pokoju. Wasze światy mogą się stykać jednak, nie połączą się dopóki Leo i Mira będą zamknięci na zmiany… Dlatego teraz musisz pozwolić im odejść bez smutku i żalu… Podziękuj im za ich odwiedziny i nie pozwól aby ich rozczarowanie miało wpływ na Twoje wrażliwe serce. Ava po chwili otworzył oczy… i przytulił się do pnia drzewa , próbując je objąć…..
O poranku Ava emanował spokojem, czekając co się dziś wydarzy…
Mira i Leo pojawili się przed śniadaniem gotowi do drogi. Oboje byli bardzo spięci i nerwowi. Nie patrząc Avie w oczy oznajmili mu że postanowili wracać do siebie i że dziękują mu za zaproszenie i wszelkie starania. Leo wyciągnął dłoń do przyjaciela aby się z nim pożegnać. Ava natomiast trzymając jego dłoń przyciągnął go do siebie , aby go przytulić. Oboje stali tak przez dłuższą chwilę w milczeniu. Leo był zdezorientowany całą sytuacją… Ava widząc zmieszanie przyjaciela powiedział do niego: Dziękuję Ci że przybyłeś, dziękuję Ci za wszystko czego mnie nauczyłeś, i dziękuję Ci za tą lekcje. Życzę Wam pięknej i bezpiecznej drogi do domu. W myślach i sercu Ava nieustannie wysyłał do swoich przyjaciół energię miłości… ufając że przejdzie ten czas iż i ich serca otworzą …. Jednak to już nie było w jego mocy ,
by to uczynić…. Zrozumiał , że każdy ma swój czas i swoją drogę do przebycia. Zrozumiał że zmiana jest nieodłączną częścią toczącego się życia… puszczając przeszłość , robimy miejsce na przyszłość , będąc w kontakcie ze sobą w tu i teraz.
Ava i Luana usiedli wieczorem przy wspólnym ognisku nad brzegiem oceanu, opowiadali sobie o swoich przygodach… Były to tak cenne lekcje. Aby zakończyć cały ten proces zmian Luana postanowiła spalić swój stary wieniec , który nosiła będąc jeszcze Boginią , natomiast Ava uplótł wieniec z suchych liści palmy i również symbolicznie postanowił go spalić , jako zakończenie pewnego etapu ….Ogień spalił ( to co już nie służy) a fale oceanu oczyściły przestrzeń w ich sercach.
Jak dobrze że odnaleźliśmy siebie….
Luana Alma
